Po jego śmierci Maja Włoszczowska chciała zakończyć karierę

Po jego śmierci Maja Włoszczowska chciała zakończyć karierę

W tegoroczny dzień Wszystkich Świętych bliscy po raz pierwszy zbiorą się przy grobie Marka Galińskiego. Reprezentant Polski w kolarstwie MTB, trener ekip narodowych Polski i Rosji, zginął w wypadku samochodowym 17 marca 2014 roku. Miał 40 lat.

31 października 2014, 17:46..

Marek Galiński
Marek Galiński (Foto: Rafał Jonik / newspix.pl)

Śmierć Galińskiego wstrząsnęła polskimi kolarzami. W środowisku trudno było znaleźć osobę równie lubianą, pomocną i serdeczną. Choć od feralnego wypadku minęło już pół roku, to Maja Włoszczowska wciąż ma problem, by mówić o śmierci przyjaciela i trenera.

– Wolę nie wracać myślami do tamtych dni. To zbyt trudne i bolesne. Śmierć Marka nami wstrząsnęła. Były chwile, w których chciałam zakończyć karierę – mówi Włoszczowska.

17 marca Galiński wracał do domu ze zgrupowania na Cyprze. Późnym wieczorem wylądował na lotnisku w Krakowie i samochodem udał się do domu. W miejscowości Brzegi wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Samochód od strony kierowcy został zmiażdżony. Rannego przewieziono go szpitala w Kielcach, gdzie zmarł. Marek Galiński zostawił żonę i dwie córki.

“Byliśmy na miejscu wypadku. Jedno cholerne drzewo! Kolejne kilkadziesiąt metrów dalej. Gdyby Marek wypadł z drogi o jeden metr wcześniej, czy dalej zrolowałoby go na szerokim polu i zapewne wyszedłby bez szwanku” – pisała Włoszczowska we wspomnieniu o Marku Galińskim.

Zawodniczka uważa, że Galiński był nie tylko najlepszym trenerem w Polsce, ale jednym z najlepszych na świecie. Opiekunem kadry został po tym, jak zwolniono Andrzeja Piątka. Galiński pomógł wyjść z dołka Włoszczowskiej, czy Annie Szafraniec.

Explore more:  Bogusław Leśnodorski: to dla nas obciach

– Dzięki niemu, po nie najlepszym początku sezonu, odbiłam się i zdobyłam srebro mistrzostw Europy i świata. Za te wyniki dostałam solidne premie. Oczywistym było dla mnie, że część z nich należy się “Diabłowi”. Nie przyjął – wspomina Włoszczowska.

W PZKol Galiński czul się jednak niedoceniany i na początku sezonu 2013 wybrał ofertę z reprezentacji Rosji. Tamtejsza federacja długo o niego zabiegała. Po roku pracy reprezentanci Rosji poprawili wyniki i chwalili pracę z Galińskim. Wypadek przerwał tę dobrą passę.

“Nie jestem w stanie zrozumieć, czemu taki gość, mający całe życie pod górę, a ciągle dobry dla innych, z zasadami i wartościami, bezinteresowny, pomocny, energiczny, ma największego pecha w momencie, gdy najbardziej potrzebuje odrobiny szczęścia…” – Pisała Włoszczowska.

Zawodniczka przyznaje, że pamięć o trenerze i przyjacielu pomaga jej się zmotywować do ciężkiej pracy przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro.

– Były chwile, w których myślałam o zakończeniu kariery. Dziś wiem, że dla Marka chcę zdobyć złoty medal w Rio – zapewnia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

31 października 2014, 17:46..

Bạn cũng có thể thích...