Białorusini uwzięli się na Polkę. “Biegaczka bez mózgu”

Białorusini uwzięli się na Polkę. "Biegaczka bez mózgu"

Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce.

— Na Białorusi tak jak piszą o tym, że już skończyłam karierę, nie biegam, tak samo piszą o wszystkim. Kiedyś zadzwoniła moja babcia i pytała, czy chcę, żeby wysłała mi jakieś jedzenie. Zapytałam dlaczego. Okazało się, że w telewizji powiedzieli, że w Polsce nie ma jedzenia, a sklepowe półki są puste — opowiadała podczas spotkania z polskimi dziennikarzami nasza sprinterka Kryscina Cimanouska.

Kristina Cimanouska
Kristina Cimanouska (Foto: Adam Warżawa / PAP (zdjęcia) – PS.Onet.pl)
  • Na MŚ w Budapeszcie Kryscina Cimanouska zadebiutowała w barwach reprezentacji Polski.
  • Po zakończeniu rywalizacji spotkała się z polskimi dziennikarzami. — Jak potrenuję normalnie, to będzie lepiej, szybciej i może obędzie się bez problemów zdrowotnych, które miałam po biegu na 200 m — mówiła.
  • — Widziałam, że piszą o mnie białoruskie media. Przekazują, że słabo tu wystartowałam, że miałam ostatnie miejsce w półfinale i w ogóle, po co Polska wzięła mnie na te mistrzostwa. Nazwali mnie też “biegaczką bez mózgu” — opowiadała.
  • Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet.
  • Korespondencja z Budapesztu.
  • Na mistrzostwach świata w Budapeszcie Kryscina Cimanouska po raz pierwszy pobiegła w barwach polskiej reprezentacji. Taka możliwość pojawiła się na niespełna dwa tygodnie przed imprezą, ponieważ okazało się, że zawodniczce skrócono okres karencji.

    Przypomnijmy, że podczas igrzysk w Tokio Cimanouska sprzeciwiła się decyzji kierownictwa białoruskiej kadry, które bez jej wiedzy zdecydowało, że wystartuje w sztafecie. Choć miała jeszcze przed sobą start na 200 m, powiedziano, że ma zostać sprowadzona do Mińska. Ostatecznie wyszła z opresji, a w naszym kraju otrzymała wizę humanitarną, a później polskie obywatelstwo.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo.

    Podczas MŚ w Budapeszcie 26-latka budzi zainteresowanie dziennikarzy z całego świata. Po zakończeniu startów spotkała się także z polskimi przedstawicielami mediów.

    Jakie to uczucie startować w polskich barwach?

    Na razie jestem bardzo zmęczona. Wszystko mnie boli, ale jestem zadowolona, że mamy piąte miejsce w sztafecie i, że byłam w półfinale na 200 m. Przyjechałam i zrobiłam swoje. Mogłabym więcej, ale dałam radę tylko na tyle.

    Trudno było zrobić więcej, biorąc pod uwagę to, jak późno dowiedziałaś się o możliwości występu w mistrzostwach.

    Explore more:  Festiwal asów w hicie kolejki. PGE Skra wygrywa w tie-breaku z Aluronem

    W głowie już byłam na wakacjach i nagle dowiedziałam się, że jadę na mistrzostwa świata. Rozmawialiśmy z trenerem, że faktycznie nie trenowałam, ale, że może na tym luzie zrobię życiówkę. Wydaje mi się, że trochę zabrakło mi treningów, ale jak potrenuję normalnie, to będzie lepiej, szybciej i może obędzie się bez problemów zdrowotnych, które miałam po biegu na 200 m.

    Białoruskie media piszą o Cimanouskiej bardzo brzydkie rzeczy

    Dla ciebie to piąte miejsce to życiowy sukces?

    Tak, w reprezentacji Polski na pewno. Wcześniej miałam tylko medal na ME U-23. Biegając tutaj, byłam blisko rekordu Białorusi, który wynosi 22.68 sekundy. Nie skupiam się na tym, ale moja babcia chciałaby, żebym pobiła ten rekord. To było jej marzenie, odkąd zaczęłam biegać. Powiedziałam, że kiedyś to zrobię. Jeśli pobiję ten rekord jako Polka to oczywiste, że go tam nie wpiszą, ale babcia będzie spokojniejsza.

    Jak twoi bliscy podchodzą do tego, że nie reprezentujesz już Białorusi?

    Oni chcieliby, żebym w ogóle biegała. Nieważne dla kogo.

    Dostajesz wiadomości z Białorusi?

    Tak, dostaję wiadomości od fanów, ale widziałam też, że piszą o mnie białoruskie media. Przekazują, że słabo tu wystartowałam, że miałam ostatnie miejsce w półfinale i w ogóle, po co Polska wzięła mnie na te mistrzostwa. Nie jest to miłe z ich strony.

    Czytasz to wszystko?

    Nie, ale moja mama mi o tym powiedziała. Napisali o mnie coś w stylu “biegaczka bez mózgu”. Dla mnie nie ma znaczenia, co piszą, ale to przykre dla moich rodziców. Ludzie do nich dzwonią i o to pytają. Pisali też, że zakończyłam karierę, a jak już biegam, to gorzej niż dzieci. Do mojej mamy albo babci zawsze ktoś dzwoni i pyta, czy to prawda. Wiem, że robią to specjalnie, ale mając internet, można sprawdzić, że ciągle biegam i nie skończyłam kariery. Ja nie mogę pisać do wszystkich, że to nie jest prawda.

    Nie widziałaś się z rodzicami od dwóch lat?

    Dłużej.

    Nie chcieliby przyjechać tutaj?

    Nie, bo mają problemy zdrowotne i nie mogą już pracować. Musiałabym wynająć im mieszkanie. Ja nie jestem na to gotowa i oni też. Mam tam też jeszcze brata.

    “Sama wybrałam Polskę”. Inne kraje też były chętne do pomocy

    Dlaczego trafiłaś akurat do Polski? Przez to, że właśnie Polacy zaoferowali ci pomoc? Tam dużo krajów chciało mi pomóc. Nie mogłam zadzwonić do rodziców i zapytać, co ich zdaniem będzie dla mnie najlepsze, i sama wybrałam Polskę. Pomoc oferowały też Czechy, Francja, Niemcy, Szwecja i Japonia, która proponowała, żebym została, ale przez 10 lat miałabym nie wyjeżdżać i rodzice też do mnie by nie mogli przyjechać. Mówili, że dostanę jakieś pieniądze, będę mieszkać w jakimś apartamencie i wszystko będzie dobrze, ale nie wyobrażałam sobie 10 lat bez swoich bliskich.

    Explore more:  Antiga: Sądzę, że Bartek wyciągnął wnioski

    Generalnie z tych wszystkich opcji od razu Polska mi się podobała najbardziej. Jest blisko Białorusi i myślałam, że rodzicom będzie łatwiej kiedyś do mnie przyjechać. Znałam Ewę Swobodę, z nią przez lata biegałam na różnych zawodach. I najważniejsze: siedem lat temu w podróż poślubną z mężem przyjechaliśmy do Polski. Bardzo nam się podobał Gdańsk, a kiedy spacerowaliśmy po Starym Mieście w Warszawie, to żartowaliśmy, że fajnie byłoby tu zamieszkać. Byłam w wielu krajach i nigdzie nie czułam się tak dobrze, jak w Polsce. Teraz mieszkam w Polsce razem z mężem od dwóch lat i jest nam dobrze.

    W którym momencie po raz pierwszy poczułaś się w Polsce w pełni bezpieczna?

    Sześć miesięcy po. Jak już nie miałam ochrony.

    To twój pierwszy zagraniczny wyjazd od przeprowadzki do Polski? Tutaj czujesz się bezpieczna?

    Tak, czuję się bezpiecznie, ale ktoś do mnie pisał na Instagramie, żebym ostrożnie wychodziła z hotelu, ale po prostu blokuje takie wiadomości.

    Czyli groźby się pojawiają?

    Czasami coś się zdarza.

    Inwazja Rosji na Ukrainę, w której Białoruś też bierze udział, sprawiła, że poczułaś się mniej pewnie? Jak na to zareagowałaś?

    Przez pierwsze dni płakałam, bo moja babcia i ojciec pochodzą z Ukrainy. Mam tam dużo rodziny. Nie mieliśmy z nimi kontaktu przez 3-5 dni, nie wiedzieliśmy, co z nimi się dzieje i gdzie oni są. Moja babcia nie miała kontaktu z jedną ze swoich przyjaciółek przez trzy miesiące. Okazało się, że jest wszystko w porządku, ale po prostu pochodzi z Mariupola, który został zniszczony.

    Toczy się dyskusja, czy rosyjscy i białoruscy sportowcy powinni brać udział w zawodach. Co ty o tym myślisz?

    Widziałam nawet wywiady rosyjskich i białoruskich sportowców, którzy popierają tę wojnę. Nie chciałabym biegać z takimi ludźmi na jednej bieżni. Na Białorusi też są tacy, którzy są za wojną i Łukaszenką.

    Sportowcy z Białorusi, którzy nie popierają Łukaszenki, mają ciężko?

    Explore more:  Ta reakcja Roberta Lewandowskiego mówi wiele. Szykował się do karnego, a sędzia zmienił decyzję [WIDEO]

    Mi też rzucali kłody pod nogi przed igrzyskami. Trenowałam z mężem, miałam trenera z Austrii i nie mogłam do niego jechać, więc trenowałam na Białorusi. Na treningi przychodził mój mąż, żeby mi pomóc, a oni mi zabronili i kazali trenować samej. Chcieli sprawić, żebym dziwnie się czuła.

    Dlaczego działacze utrudniali ci treningi?

    W 2020 r. Wzięłam udział w protestach przeciwko Łukaszence. Raz powiedziałam coś, gdy przyjechał do nas minister sportu i dodał mnie do czarnej listy. Było na niej jeszcze wielu innych zawodników. Mówili, że nie pojadę na igrzyska, więc sama byłam zdziwiona, że się udało.

    Są na Białorusi ludzie z determinacją, żeby zmienić władzę?

    Wydaje mi się, że nie. Ludzie mówią, że jest dobrze, że nie ma wojny, że mamy najlepszego prezydenta… Na Białorusi tak jak piszą o tym, że już skończyłam karierę, nie biegam, tak samo piszą o wszystkim. Kiedyś zadzwoniła moja babcia i pytała, czy chcę, żeby wysłała mi jakieś jedzenie. Zapytałam dlaczego. Okazało się, że w telewizji powiedzieli, że w Polsce nie ma jedzenia, a sklepowe półki są puste. Poszłam do sklepu, żeby wysłać jej nagranie, jak to naprawdę wygląda. Wtedy była spokojniejsza.

    Na Białorusi mówi się ogólnie o mistrzostwach świata czy tylko w twoim kontekście?

    Starałam się nie patrzeć na te informacje. Wiem tylko to, co piszą mi babcia i mama. Jak biegałam eliminacje na 200 m, to nawet nie pokazali mojej grupy. Babcia zapytała, czy w ogóle biegałam, bo pokazali tylko pięć pierwszych biegów.

    Z czasem łatwiej przychodzi ci ignorowanie tego, o czym piszą?

    Już tego nie przeżywam. Przeczytałam, uśmiechnęłam się i tyle. To po prostu trudne dla moich rodziców. Mówię im, żeby nawet mi tego nie przekazywali.

    Polskiego nauczyłaś się sama?

    Przez sześć miesięcy chodziłam do szkoły na poziom B2, a później na treningach rozmawiałam z trenerem. Prosiłam, żeby mnie poprawiali, jak używam złych końcówek. Wiem, że popełniam dużo błędów, ale staram się słuchać, co mówią inni, żeby było lepiej.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

    Źródło:Przegląd Sportowy Onet.

    Data utworzenia:.

    28 sierpnia 2023, 09:18.

    Dziennikarka Przeglądu Sportowego Onet.

    Dziennikarka Przeglądu Sportowego Onet.

    Bạn cũng có thể thích...